sobota, 15 lutego 2014

Prolog

Ciemne chmury, owiane były lekką mgiełką. Księżyc, oświecał jeden z domów, na przedmieściach Londynu. Siedziała tam drobna dziewczyna z uśmiechem na ustach, obserwując pędzące samochody. Jej brązowe pukle, opadały na czoło dając niesfornego uroku. W rękach trzymała kubek gorącej czekolady, przykryta grubym kocem. Jej czekoladowe tęczówki, wyczekiwały czegoś niezwykłego, magicznego. Samochody pędziły po ulicy, w domach dawno powyłączane światła. Noc robi swoje, pokazuje swoje piękno i magię. Sowy pohukują, zwierzęta chowają się do swoich dziupli czy nor, pozostawiając po sobie ślady łap. Gwiazdy owiały niebo, dodając mu soczystego uroku. Noc, miała w sobie to, co przyciągało brązowowłosą jak magnez. Urok nocy, błysk, jaki ukazywał się za każdym razem. Księżyc i gwiazdy, dodawały niewielkiej poświaty światła, samochody nie trąbiły tak jak w dzień. Dzieci, kładły się szybko spać, nie wiedząc, że takie piękne zjawisko pojawia się tuż po ich zaśnięciu. Brązowowłosa westchnęła przeciągle i ściągnęła koc z nóg. Owiało ją zimno i zacisnęła zęby, zeskakując z parapetu. Postawiła kubek na szafce nocnej i położyła się do łóżka. Zapadła w krainę snu.